Nigdy nie planowałam opowiadać o swoich problemach zdrowotnych publicznie. Byłam aktywna, uwielbiałam czytać wnukom, rozwiązywać krzyżówki i oglądać seriale.
Wydawało mi się, że problemy ze wzrokiem to kwestia dobrania odpowiednich okularów. Niestety, rzeczywistość okazała się inna, a patrzenie stało się codziennym cierpieniem.
Zaczęło się od lekkiego pieczenia i uczucia ciężkich powiek.
Z czasem objawy się nasiliły – od uczucia piasku pod powiekami po przekrwione, spuchnięte oczy i łzy płynące w najmniej oczekiwanych momentach.
Postanowiłam podzielić się moją historią, bo wiem, że wiele osób po 50. roku życia zmaga się z podobnym problemem. Brak wiedzy skazuje nas na niepotrzebny ból. Opowiem, jak jedno zalecenie lekarza zmieniło moje życie i pozwoliło odzyskać komfort.